W trzeciej kolejce rundy mistrzowskiej Ekstraligi Rugby, Juvenia Kraków zmierzyła się na wyjeździe z Life Style Catering Arką Gdynia. Mecz, który mógł podtrzymać szansę Smoków na pozostanie w walce o medale, od początku nie układał się po myśli drużyny z Małopolski. Mimo dobrych fragmentów gry, w ich poczynania wkradło się zdecydowanie zbyt dużo błędów i po osiemdziesięciu minutach gry lepsze okazały się „Buldogi”, wygrywając 32:14 (24:7).
Juvenia pojechała do Gdyni z mocno przetrzebionym składem. Z powodu urazów nie mogli zagrać m.in. Peet Vorster, Arsenii Pastukhov, czy Patrick Różycki. Po otrzymaniu trzech żółtych kartek w sezonie, jeden mecz przerwy musiał zrobić sobie Michael Masindi. To wszystko sprawiło, że Ciaran Hearn musiał przebudować ustawienie zespołu, który jednak nadal miał spory potencjał, by powalczyć o zwycięstwo.
Klątwą krakowian w meczach toczonych na wyjeździe z Arką wydają się pierwsze minuty i brak koncentracji. Również i tym razem gospodarzom potrzebne były niespełna cztery minuty, by zdobyć pierwsze przyłożenie i kolejnych dwóch, by ponownie zameldować się w polu punktowym Juvenii. Smoki, które przed tygodniem zdominowały w młynach dyktowanych mistrzów Polski, tym razem w tym elemencie wyraźnie nie radziły sobie z naporem rywali. Pozostały im jednak inne atuty, które wykorzystali dominując rywala w kolejnym kwadransie gry. Ten okres zakończył się przyłożeniem Michała Jurczyńskiego, które podwyższył Austin van Heerden.
To był jednak jedyny skuteczny atak krakowian w pierwszej połowie. Za to gospodarze zdobyli jeszcze dwa przyłożenia i schodzili na przerwę prowadząc 24:7. To oni również zdobyli pierwsze punkty w drugiej połowie, wykorzystując indywidualne błędy w obronie krakowian.
Kolejne 20 minut nie przyniosło zmiany wyniku. Dopiero w końcówce, przy grze w przewadze Smoki zdołały sforsować obronę rywali. Przyłożenie zanotował Arthur Kliś, a podwyższył znów van Heerden. Było już jednak za późno, by odrobić straty, a wkrótce po celnie wyegzekwowanym karnym przez Dawida Banaszka z Arki, sędzia zakończył zawody przy wyniku 32:14.
– Nie udało nam się utrzymać fizycznej gry i agresji w obronie, jaką zaprezentowaliśmy przed tygodniem, co przy braku koncentracji w kilku kluczowych momentach sprawiło, że musieliśmy gonić wynik. Zabrakło nam determinacji i za bardzo czekaliśmy aż coś się wydarzy, zamiast przejmować inicjatywę – skomentował mecz trener Ciaran Hearn.
– Były też jednak pozytywy – dodał. – Wśród nich fakt, że wielu zawodników otrzymało szansę, by pokazać się na boisku przez dłuższy czas i zyskać doświadczenie. Juniorzy mogli też posmakować rugby na poziomie seniorskim – wspomniał odwołując się do debiutu młodego Jakuba Juszczaka.
Po tym meczu Juvenia straciła już szansę na grę o medale. To jednak nie oznacza końca walki, ponieważ przed krakowianami wciąż pozostaje wyzwanie w postaci walki o piątą lokatę w lidze. By mieć dobrą pozycję startową przed meczami finałowymi, za dwa tygodnie muszą na wyjeździe pokonać PGE Edach Budowlanych Lublin. – Teraz koncentrujemy się już tylko na tym meczu i tym, co musimy zrobić, by pokazać się w nim z jak najlepszej strony – zakończył szkoleniowiec Smoków.
Life Style Catering Arka Gdynia – Juvenia Kraków 32:14 (24:7)
Arka: AntonShashero 10, Dawid Banaszek 7, Krzysztof Weronko 5, Eujaan Botha 5, Jeremy Misailegalu 5.
Juvenia: Michał Jurczyński 5, Arthur Kliś 5, Austin van Heerden 4.
Juvenia: Norbert Zastawnik (Maciej Antczak), Mikołaj Wieczorkowski, Andrii Matsiuk (Adam Grabski), Tomir Wiertek, AJ Nell (Kacper Wiśniewski), Uzukhanye Nohe (Maciej Dorywalski), Radion Yavorshchuk (Arthur Kliś), Oleg Chornyi (Bartłomiej Skoczeń), Artur Polgun, Riaan van Zyl, Rafał Lewicki (Jakub Juszczak) Michał Jurczyński, Mateusz Polakiewicz, Patryk Sakwa, Austin van Heerden.




