Juvenia Kraków - Ogniwo Sopot

Smoki wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo

W meczu czwartej kolejki Ekstraligi Juvenia Kraków uległa na własnym boisku Budowlanym Lublin 18:25 (8:20). O przegranej zadecydowało kilka prostych błędów, po których punktowali goście oraz brak koncentracji w drugiej połowie, kiedy Smoki dominowały i powinny przynajmniej wyrównać stan spotkania. Ostatecznie pod Wawelem został tylko defensywny punkt bonusowy.

Krakowianie bardzo liczyli na odniesienie pierwszego zwycięstwa w sezonie przed własną publicznością. Od pierwszych minut widać było determinację oraz wolę walki, jednak to Budowlani otworzyli wynik po karnym wykorzystanym przez gruzińskiego łącznika ataku Levani Berkavę. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Po 30-metrowym rajdzie na pole punktowe przedarł się Michał Jurczyński i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 5:3. Niestety kolejne dwa proste błędy przyniosły punkty dla gości. Berkava ponownie wykorzystał rzut karny, a potem powiększył prowadzenie, zdobywając przyłożenie po przechwycie. Co prawda Grzegorz Gołębiowski zmniejszył straty o kolejne trzy punkty, ale tuż przed przerwą, za linię końcową przedarł się Levani Chikovani i lublinianie prowadzili już 20:8.

Po przerwie, niesieni motywacją sztabu trenerskiego, rugbiści Juvenii znów ruszyli do natarcia. Na pole punktowe ponownie przedarł się Michał Jurczyński, ale ze względu na silny wiatr, po raz drugi nie zdołał podwyższyć Gołębiowski. Strata zmalała do siedmiu oczek, ale wówczas Budowlani ponownie wykorzystali siłę swojego młyna. Przyłożył Ilia Zurabashvili i na 20 minut przed końcem Smoki musiały zdobyć dwa przyłożenia, by myśleć o zwycięstwie.

- Zawodnikom na pewno nie można odmówić woli walki w drugiej połowie meczu. Zabrakło na pewno koncentracji przez pełne 80 minut. Skupienia na taktyce, planie poruszania się po boisku. Widać też luki na niektórych pozycjach, ale w środku sezonu ich nie wypełnimy, możemy co najwyżej załatać – skomentował trener Konrad Jarosz.

Ambitna gra w końcówce przyniosła przyłożenie Krzysztofa Goli, które uratowało dla Juvenii defensywny punkt bonusowy, ale nie mogło już dać choćby nadziei na zwycięstwo. Po nieudanej próbie podwyższenia sędzia odgwizdał koniec spotkania i krakowianie znów musieli przegryźć w zębach gorycz porażki. Na swoje pierwsze zwycięstwo muszą teraz poczekać przynajmniej dwa tygodnie, kiedy zmierzą się na wyjeździe ze Skrą Warszawa, a jak podkreślił Konrad Jarosz będzie to znacznie trudniejszy mecz niż niedzielna potyczka przed własną publicznością.

Juvenia Kraków – Budowlani Lublin 18:25 (8:20)
Juvenia: Michał Jurczyński 10, Krzysztof Gola 5, Grzegorz Gołębiowski 3
Budowlani: Levani Berkava 15, Levani Chikovani 5, Ilia Zurabashvili 5

Juvenia: Krzysztof Pszyk, Krzysztof Jopert, Scott Clark, Tomir Wiertek, Jan Krawiec Maciej Dorywalski, Mariusz Tumiel, Grzegorz Goliński, Dariusz Janik, Grzegorz Gołębiowski, Arkadiusz Korusiewicz, Nestor Aguirre, Michał Jurczyński, Bartłomiej Janeczko, Jakub Rapacz.
Zmiennicy: Jerzy Głowacki, Dominik Słaby, Leandro Narvaez, Krzysztof Gola, Maciej Sokołowski, Przemysław Filar, Piotr Wieczorkiewicz.

Fot. Marta Jarecka